Sztuczna inteligencja szybko zmienia społeczeństwo, jednak jej rozwój pozostaje domeną w przeważającej mierze mężczyzn. To nie tylko kwestia reprezentacji; jest to problem systemowy, który stwarza ryzyko utrwalenia istniejących uprzedzeń w technologiach, które będą kształtować sposób, w jaki pracujemy, uczymy się, a nawet otrzymujemy opiekę zdrowotną. Problem nie dotyczy tylko niekompletnych zbiorów danych – chodzi przede wszystkim o to, kto w ogóle buduje te systemy.

Różnica między płciami w rozwoju sztucznej inteligencji

Obecnie zaledwie 25% studentów informatyki w Wielkiej Brytanii to kobiety, a sytuacja w Dolinie Krzemowej się pogarsza. Nie jest to zjawisko nowe: technologia była w przeszłości domeną głównie mężczyzn. Jednakże ostatnie wydarzenia wskazują na regresję, w ramach której polityka i postawy aktywnie wypychają kobiety z rynku pracy. Na przykład były prezydent USA Donald Trump wydał zarządzenie wykonawcze skierowane przeciwko „obudzeniu sztucznej inteligencji”, w którym opowiadał się za wykluczeniem różnorodności, równości, włączenia społecznego i kwestii klimatycznych ze standardów sztucznej inteligencji.

To wrogie środowisko spowodowało, że doświadczone kobiety-liderki zostały odsunięte na bok. Rumman Chowdhury, były szef Twittera ds. etyki i odpowiedzialności, został zwolniony po przejęciu firmy przez Elona Muska. Zauważa, że ​​nastroje przeciwne działalności wywrotowej istniały w Dolinie Krzemowej na długo przed rozkazem Trumpa. Rzeczywistość jest brutalna: wielu specjalistów w tej dziedzinie pracuje już w świecie „bez kobiet”, jak bez ogródek stwierdziło kilku ekspertów na konferencji „Kobiety i przyszłość nauki” zorganizowanej przez Towarzystwo Królewskie.

Dlaczego to ma znaczenie: luka w danych dotyczących płci w działaniu

Konsekwencje tej braku równowagi wykraczają daleko poza sprawiedliwość. Historia jest pełna technologii zaprojektowanych z myślą o ciałach i potrzebach mężczyzn, od manekinów do testów zderzeniowych po badania medyczne, w których zdrowie mężczyzn jest traktowane priorytetowo. Jest to luka w danych dotyczących płci, a jej konsekwencje mogą być śmiertelne. Sztuczna inteligencja będzie miała wpływ na wszystko, od rynków pracy po opiekę zdrowotną, ale tylko 2% funduszy venture capital trafia do projektów AI prowadzonych przez kobiety, a mniej niż 1% badań medycznych koncentruje się na chorobach kobiecych.

Ta różnica oznacza, że ​​sztuczna inteligencja może utrwalić nierówności, wzmacniając pogląd, że technologia służy nielicznym, a nie wszystkim 8 miliardom ludzi na planecie.

Ścieżka naprzód: nowe spojrzenie na sztuczną inteligencję od podstaw

Rozwiązanie tego problemu wymaga czegoś więcej niż tylko ulepszenia algorytmów. Eksperci tacy jak Rachel Coldicut argumentują, że obecne modele sztucznej inteligencji są zbyt stronnicze, aby można je było korygować, i że potrzebne są alternatywne, bardziej włączające podejścia. Zamiast koncentrować się na zagrożeniach egzystencjalnych, powinniśmy nadać priorytet systemom sztucznej inteligencji, które dbają o ludzi i planetę.

Humane Intelligence, organizacja non-profit, której współzałożycielką jest Chowdhury, pracuje nad zwiększeniem odpowiedzialności za sztuczną inteligencję. Zmiany systemowe wymagają jednak zmiany zachęt napędzających rozwój sztucznej inteligencji. Jak wskazuje David Leslie z Instytutu Alana Turinga, musimy zająć się ramami gospodarczymi i politycznymi, które zniechęcają młodych ludzi do korzystania ze sztucznej inteligencji dla dobra publicznego.

Ostatecznie nawet nasza definicja inteligencji może wymagać ponownej oceny. Podstawowe idee dotyczące sztucznej inteligencji wywodzą się ze spotkania w Dartmouth College w latach pięćdziesiątych XX wieku, w którym uczestniczyli wyłącznie mężczyźni.

Aby stworzyć naprawdę użyteczną sztuczną inteligencję, musimy uznać, że innowacja opiera się na różnorodności. Bez tego ryzykujemy budowanie przyszłości przeznaczonej dla nielicznych, a nie dla wielu.