Zapomnij o Białych Wędrowcach. Przestań się martwić Lannisterami. Najniebezpieczniejszym zagrożeniem dla twoich ulubionych postaci nie jest smok ani zdrajca. To jest program komputerowy. Studenci Politechniki w Monachium stworzyli algorytm uczenia maszynowego, aby odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, o które fani krzyczą od lat. Kto jako następny umrze w Pieśni Lodu i Ognia?
W projekcie wykorzystano dane z Wiki Ice and Fire. Przeanalizowano ponad 2000 znaków. Celem było znalezienie wzorców w pełnym przemocy świecie George’a R.R. Martina. Algorytm uwzględniał płeć, wiek, status społeczny i przynależność do gospodarstwa domowego. Śledził, w jakich książkach pojawiali się bohaterowie. Zapisywał, kto jeszcze żyje.
Wyniki były surowe. Mężczyźni umierają częściej niż kobiety. Tylko 57 procent postaci męskich przetrwało do końca piątej książki. W przypadku kobiet odsetek ten wynosi 79%. Szlachetne urodzenie nie zapewnia żadnej ochrony. Chłopi też nie wygrywają. Bycie potężnym oznacza stanie się bardziej widocznym celem.
Algorytm przewiduje, że jako następny umrze Tommen Baratheon, z prawdopodobieństwem 97%.
Model klasyfikuje potencjalne zgony na podstawie tych markerów statystycznych. Na szczycie listy znajduje się Tommen Baratheon. Zasiada na Żelaznym Tronie. Prawdopodobieństwo jego śmierci wynosi 97 procent. Stannis Baratheon jest na drugim miejscu. Daenerys Targaryen jest na trzecim miejscu z 95-procentowym prawdopodobieństwem.
Czy to oznacza, że twórcy serialu mają obowiązek przestrzegać kodeksu? Nie. Studenci przyznali, że model ma ograniczenia. W testach przewidział śmierć postaci z zaledwie 49-procentową dokładnością. To niewiele lepsze niż rzucenie monetą.
Jednak pomysł przewidywania śmierci w „Grze o tron” jest fascynujący. Traktuje dzieło sztuki jako zbiór danych. Odkłada emocje na bok i szuka zimnych faktów. Czy Martinowi uda się przełamać te dane? Czy Jon Snow naprawdę mógłby wrócić? Algorytm tego nie wie. Po prostu oblicza szanse.
Musimy poczekać i sprawdzić, czy komputer działa prawidłowo. Albo autor ma inny scenariusz. Na razie liczby są jedyną przepowiednią, jaką mamy.

















