Głęboko w górnych warstwach marsjańskiej atmosfery dzieje się coś nieoczekiwanego: plazma wydaje się być ściskana przez niewidzialną siłę.

Poinformowała o tym należąca do NASA sonda kosmiczna MAVEN. Zjawisko to nazywane jest efektem Zwana-Wolfa. Historycznie uważano, że jest to wyłączna prerogatywa magnetosfery Ziemi. Wyobraź sobie, że naładowane cząstki są wypychane z rurek magnetycznych, jak pasta do zębów z wygiętej rurki. Jednak teraz mamy dowody na to, że proces ten może również przekształcić niebo Marsa.

Jako pierwszy na to zwrócił uwagę dr Christopher Fowler z Uniwersytetu Wirginii Zachodniej. A dokładniej zauważył dziwną anomalię w danych.

„Podczas studiowania danych z urządzenia MAVEN nagle zauważyłem pewne dziwne wahania.”

Na początku nie przejmował się tym zbytnio. I nie bez powodu. Efekt ten nigdy wcześniej nie był udokumentowany w atmosferze planety, a jedynie w jej osłonie magnetycznej.

Efekt Zwana-Wolffa opisano już w 1976 roku. Ziemia go ma. Mars nie. Mars nie ma globalnego pola magnetycznego. To sprawia, że ​​interakcja planety ze Słońcem jest zasadniczo inna. Wiatr słoneczny bezpośrednio bombarduje Czerwoną Planetę. Wytworzy magnetosferę tam, gdzie jej w naturze nie ma, a pogoda kosmiczna ją rozerwie.

MAVEN zarejestrował jedno takie zdarzenie.

Dane pochodziły z głębokości poniżej 200 kilometrów – z jonosfery. Warstwa ta jest nasycona naładowanymi cząsteczkami. Zazwyczaj efekt Zwana-Wolfa w tych warunkach jest zbyt słaby, aby można go było wykryć. Instrumenty MAVENA są dokładne, ale w okresach ciszy nie wychwytują tego. Potem nadeszła burza. Rozbłysk słoneczny zintensyfikował tę „kompresję”. Nagle sygnał wytrącił skalę instrumentu.

Fowler i jego zespół rozpoczęli szczegółową analizę. Zbadali fluktuacje pola magnetycznego i sprawdzili odczyty gęstości cząstek. To nie był hałas czujnika. To nie jest błąd sprzętowy. Wykluczywszy wszelkie utarte wyjaśnienia, doszli do wniosku, że winowajcą jest tylko jedno zjawisko: efekt „pasty do zębów”.

Wyjaśnia wszystko w danych. Anomalie. Ostre wybuchy. Nagłe zmiany w strukturze magnetycznej.

„Nikt nie spodziewał się, że taki efekt w ogóle może wystąpić w atmosferze.”

Oto haczyk. Oznacza to, że w naszych modelach planet bez pola magnetycznego brakuje znacznej części fizyki. Nie rozumiemy, w jaki sposób Słońce zmienia dynamikę tych środowisk, tak dobrze jak wcześniej sądzono.

Czy ma to jakieś znaczenie poza zaspokojeniem czystej ciekawości? Tak. Pogoda kosmiczna szkodzi technologii. Zrozumienie ruchu atmosfery podczas takich zdarzeń „ściskania” pomaga chronić zasoby na powierzchni lub na orbicie. Dotyczy to również Wenus. A nawet do Tytana.

Takie obserwacje podkreślają, jak wielkoskalowe zdarzenia pogodowe w przestrzeni kosmicznej wpływają na zmiany środowiskowe wokół Czerwonej Planety.

Dr Shannon Curry, główna badaczka, zauważa, że ​​zespół MAVEN w dalszym ciągu znajduje te ukryte powiązania między naszą gwiazdą a planetą, którą planujemy odwiedzić. Artykuł został opublikowany w tym tygodniu w czasopiśmie Nature Communications. Dane tam są. Wahania są realne.

Pytanie nie dotyczy już Marsa. Pytanie dotyczy wszelkich innych miejsc, w których nie ma pola magnetycznego. I gdzie wiatr słoneczny przejmuje kontrolę.

  • C.M. Fowler i in. (2026). Wykrywanie efektu Zwana-Wilka w jonosferze Marsa. Nat Commun 17, 4224; doi: 10.1038/s41467-026-72251-9

Atmosfera okazuje się bardziej płynna, niż sądziliśmy. Ściśliwy. Nieobliczalny. Podobnie jak sama pogoda.

Co jeszcze kryje się w statyce? 📡