Nie ma planu. Właściwie to nie istnieje. Nie ma żadnych terminów. Brak konkretnego kosztu. W Campsie w hrabstwie Londonderry znajduje się zaledwie 30-akrowa „rana”, która czeka, aż gnije.
O składowisku Mobuoi wiemy już od 2013 roku. To jedno z największych nielegalnych składowisk w Europie. Zakopane są tam tysiące ton śmieci. W czerwcu 2017 r. dwóch przedsiębiorców otrzymało kary pozbawienia wolności za udział w tej sprawie. Wykonali brudną robotę, a my musimy tylko ponieść konsekwencje.
Minister środowiska Andrew Muir spotkał się w zeszłym roku z lokalnymi politykami. Chciał im pokazać, co będzie dalej z procesem rekultywacji gruntów. Mark D. Durkan, poseł Partii Socjaldemokratycznej i Pracy (SDLP) i były minister środowiska, po spotkaniu poczuł niepokój i poczucie pustki.
„Oczywiście skupiamy się na kosztach” – powiedział Durkan BBC Radio Foyle, przedstawiając fakty na stole. „Nie mamy szacunkowych kosztów, szacunkowych terminów ani gwarancji, że te prace w ogóle zostaną wykonane”.
W raportach Departamentu Rolnictwa za lata 2022–2023 opublikowanych na początku tego roku zakres danych był oszałamiający. Od 17 milionów funtów na najniższym poziomie. Do 700 milionów funtów, jeśli chcesz wykopać i wywieźć każdą tonę śmieci.
Nie planujemy tego wszystkiego eksportować. Liczba ta nigdy nie była realistyczna.
Dlatego zdecydowaliśmy się na kwotę 107 milionów funtów. Jest to ocena „na chwilę obecną”. Środki zapobiegania zanieczyszczeniom, powstrzymywanie (lokalizacja) i stabilizacja. Jaki jest haczyk? Z każdym miesiącem kwota ta rośnie. Opóźnienia kosztują. Zwykle w dwucyfrowych procentach.
Durkan nie rzucił kamieniami w Muira. „Myślę, że ich działania były dość reaktywne” – powiedział, chociaż obrót, jaki przyjął, wydaje się łagodniejszy, niż uzasadniała to sytuacja. Problematyczne. Zostawmy to w ten sposób. Muir wydaje się chętny do działania. To jedyna dobra wiadomość.
Boli skala problemu. Podczas dochodzeń wykryto około 1,6 miliona ton odpadów. Prawie dwie trzecie z tego – 627 000 ton – zostało składowanych nielegalnie. Niektóre z tych szczątków pochodzą z lat 60. XX wieku. Gnije od sześciu dekad.
Skażony obszar obejmuje obszar 65–70 boisk piłkarskich. Wyobraź sobie stadion wypełniony odpadami przemysłowymi. To jest Mobuoy.
Im dłużej czekamy, tym więcej to kosztuje. Nie tylko pieniądze. Durkan ostrzega: ryzyko rośnie. „Im dłużej to odkładamy, ryzyko zmienia się tylko w jednym kierunku. W górę”. Northern Ireland Water ściśle monitoruje miejsce. Uważnie przygląda się temu także Agencja Ochrony Środowiska. Woda pitna nie jest jeszcze zagrożona. Na razie. Ale każdego dnia pewność siebie odchodzi.
Ciara Ferguson, posłanka Sinn Féin, zgadza się z tym: kolejną przeszkodą jest oszacowanie kosztów. To nie jest tylko przypuszczenie, ale „oparta na faktach” i wiarygodna liczba. Bez tego nie ma możliwości ubiegania się o dofinansowanie. Nie ma śladu papierowego.
„Mamy nadzieję, że uda nam się go ukończyć latem” – powiedział Ferguson. Lato wydaje się odległe, gdy spojrzy się na pół miliona ton nielegalnych odpadów.
Muir nazwał spotkanie „konstruktywnym zaangażowaniem”. Po zakończeniu konsultacji społecznych przechodzi teraz do wdrażania ostatecznej strategii rehabilitacji. Zawiera zaktualizowany kosztorys.
Wszystko zależy od liczb. Czekamy, aż powiedzą nam cenę katastrofy. A czas nie stoi w miejscu.
