Teleskop Lovella w Jodrell Bank to coś więcej niż tylko wyposażenie techniczne. To jest ikona. Przez dziesięciolecia poszerzał naszą wiedzę o wszechświecie. W 1957 r. śledził start Sputnika 1. Dziś nadal uczestniczy w badaniach nad ciemną materią. Teraz czeka na zamknięcie.

Powód jest banalny. I obraźliwe.

Finansowanie rządowe zakończy się po 28 marca. Oszczędności wyniosłyby zaledwie 2,8 miliona funtów rocznie.

Na tym polega gorzka ironia całej historii.

Decyzja ta jest ostatnią z serii cięć wdrażanych przez Radę ds. Obiektu Naukowo-Technologicznego (STFC). Organizacja ta rozdziela fundusze na badania z zakresu fizyki cząstek elementarnych, astrofizyki i fizyki jądrowej. Jego celem jest zaoszczędzenie 160 milionów funtów w ciągu czterech lat. Urzędnicy nazywają to przekroczeniem. Być może to prawda. Ale wygląda to inaczej.

Wygląda to na zmianę priorytetów. Rząd decyduje, która nauka jest warta finansowania, a która może zaniknąć.

Cena ciekawości

Fizyka to drogie hobby. Nikt z tym nie polemizuje. Urządzenia są coraz większe, a zapotrzebowanie na energię gwałtownie rośnie. Od wiązek synchrotronowych po masywne systemy teleskopowe, liczba takich obiektów jest ogromna. Naukowcy doświadczają także kryzysu związanego z kosztami życia. Ale miesięczny koszt eksploatacji akceleratora cząstek? To inny poziom napięcia.

Kontekst jest jednak ważny. Brytyjskie badania i innowacje (UKRI), w tym STFC, dokonuje przeglądu swojego modelu. Główny nacisk położony jest na wzrost gospodarczy i wymierne rezultaty. Badania podstawowe są zagrożone.

Spójrz na skróty. Współpraca międzynarodowa zanika. Partnerstwo z CERN w Szwajcarii będzie zagrożone. W pierwszej kolejności ucierpią długoterminowe badania podstawowe.

Błąd polityczny

W tym miejscu STFC i UKRI nie trafiają w sedno. Źle odczytali sytuację.

Ian Champman, szef UKRI, przemawiając w Izbie Lordów, nazwał reakcję naukowców „hiperboliczną”. Zauważył, że ogólne finansowanie fizyki faktycznie wzrosło. Technicznie rzecz biorąc, ma rację. Ale to brzmi tanio i nieprzekonująco.

Wartościowe projekty są wycofywane. Istniejąca współpraca zostaje zakończona. Plany na przyszłość pozostają na papierze. To wstyd. Jest to to samo, co obniżka wynagrodzenia poprzez anulowanie premii zamiast zmniejszania wynagrodzeń. Gniew naukowców jest uzasadniony.

Nie trzeba być astronomem, żeby zrozumieć skalę problemu. Budżet UKRI wyniesie 10 miliardów funtów do 2023 roku. Oszczędności są niewielkie, ale wpływ ogromny. Przypomina to trudności starego rządu Starmera: opowiadanie wielkich historii o wzroście, a potem wdawanie się w spory o najdrobniejsze szczegóły.

Kto tu naprawdę rządzi?

UKRI i STFC są formalnie niezależnymi organami. Jest to teoretycznie zamierzone. W praktyce wszystko jest bardziej skomplikowane. Ministrowie wyznaczający priorytety, tacy jak Liz Kendall i Patrick Vallance, opuścili swoje stanowiska. Andy Burnham rozwiązał Departament Nauki, Innowacji i Technologii. Krajobraz się zmienił.

Cięcia są jednak kontynuowane. A przynajmniej zagrożenie pozostaje. Rozsądnie byłoby ponownie rozważyć kurs – zarówno przez rady, jak i przez nowy rząd.

Potrzebujemy rozmowy. Zasoby są ograniczone. Jak pogodzić badania błękitnego nieba (nauka podstawowa) z zyskami komercyjnymi? To trudne pytanie. Ale konieczne. Ostrzeżenie fizyków jest jasne: Wielka Brytania może stracić pokolenie naukowców.

To jeden z nielicznych obszarów, w którym kraj ma prawo rościć sobie prawo do światowego przywództwa.

Stracić to? To zły zakład.

Teleskop Lovella czeka w Cheshire. Cisza może stać się absolutna. A może zostanie ona zakłócona przez przewartościowanie wartości. Musimy mieć nadzieję na to drugie. Dopóki gwiazdy nie zgasną w umysłach tych, którzy je studiują.